Przez koronawirusa o 55% zmalał ruch na polskich drogach

Możliwość komentowania Przez koronawirusa o 55% zmalał ruch na polskich drogach została wyłączona

GDDKiA wykazała, że przez koronawirusa o 55% zmalał ruch na polskich drogach! Badania przeprowadzano m.in. na drogach krajowych i autostradach.

Jak informuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, natężenie ruchu zmniejszyło się nawet o 55% w porównaniu do okresu przed wprowadzeniem pandemii a potem epidemii koronawirusa.

Porównane dane z tygodnia 16-22 marca z tygodniem 2-8 marca wykazały, że znacząco zmalał ruch na drogach krajowych, drogach ekspresowych oraz autostradach.

Informacje z automatycznych stanowisk pomiaru ruchu przeprowadzone w ramach Generalnego Pomiaru Ruchu 2020 (GPR2020) wykorzystują czujniki ze stacji ciągłych pomiarów ruchu, stanowisk preselekcji wagowej oraz z bramownic kontrolnych systemu viaTOLL.

I tak porównując poniedziałki 2 oraz 16 marca ruch zmalał o 25%. W kolejnym dniu tygodnia był mniejszy o 29%, natomiast w środę i czwartek równo o 30%.

Natomiast w piątek 20 marca natężenie ruchu spadło o 33%, ale już w sobotę 21 marca o 46%.

Największy spadek zanotowano w niedzielę 22 marca – porównując dane do 8 marca zanotowano aż 55-procentowe zmniejszenie pojazdów na drogach objętych badaniem GPR2020.

Uśredniając powyższe dane na tygodniu ruch pojazdów spadł o około 30%, a w weekend o około 50 procent.

Badania GPR2020 prowadzone są m.in, na odcinku S6 Gdynia Port – Gdańsk Południe, A4 Sidzina – Opatkowice, DK7 Nowy Dwór Mazowiecki – Łomianki, S8 Wrocław Psie Pole – Oleśnica Północ czy A2 Dębina – Krzesiny.

Polscy kierowcy sieją postrach na drogach Europy

Możliwość komentowania Polscy kierowcy sieją postrach na drogach Europy została wyłączona

Na drogach Europy lawinowo rośnie liczba zdarzeń, do których dochodzi z winy kierowców z Polski. Najmniej bezpiecznie jeździmy po drogach i autostradach w Niemczech. Coraz większym problemem jest też brak ważnej obowiązkowej polisy ubezpieczenia OC.

Do łącznie 75,2 tys. zdarzeń drogowych, czyli wypadków i kolizji, których sprawcami byli kierowcy pojazdów zarejestrowanych w naszym kraju (a więc zapewne poza nielicznymi przypadkami Polacy), doszło w 2018 r. poza granicami Polski. A to oznacza, że liczba ta w porównaniu z 2017 r. wzrosła o około 10 tys., czyli ponad 15 proc. Te niepokojące dane opublikowało Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych.

Problem narasta z roku na rok. W 2011 r. takich przypadków było „tylko” 40,8 tys., cztery lata później już 51,9 tys. Liczba wypadków i kolizji powodowanych za granicą ustabilizowała się krótko – na poziomie 62-65 tys. – w latach 2016-2017. W ubiegłym roku było pod tym względem już dużo, dużo gorzej.

Dlaczego tak się dzieje? – Wjeżdżając na szosy innych państw należy wziąć pod uwagę, że często obowiązują na nich inne przepisy niż w Polsce. Można jednak odnieść wrażenie, że nasi zmotoryzowani niewiele sobie z tego robią. Daje o sobie znać przekonanie o własnych umiejętnościach i brak poczucia odpowiedzialności za bezpieczeństwo na drodze – mówi prezes PBUK Mariusz Wichtowski.

– Nie umiemy przestrzegać przepisów, zwłaszcza dotyczących prędkości. Przyjeżdżają do nas Niemcy i potrafią dostosować się do ograniczeń, my u nich nie. Zawsze musimy dorzucić dziesięć, dwadzieścia czy więcej kilometrów na godzinę, podobnie jak robimy to w Polsce – tłumaczy Zdzisław Kniaziuk, wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Psychologów Transportu w Polsce. Prowadzi szkolenia dla kierowców zmniejszające liczbę punktów karnych i często słyszy od nich, że mają drogie samochody o dużym przyspieszeniu i… nie potrafią inaczej jeździć.

Najwięcej szkód – ponad 38,9 tys., czyli ponad 50 proc. wszystkich – polscy kierowcy spowodowali w 2018 r. na terenie Niemiec. Wynika to m.in. z tego, że kraj ten leży po sąsiedzku z Polską i na trasie podróży Polaków do zachodniej Europy. Na drogach Francji w 2018 r. odnotowano 5,2 tys. wypadków i kolizji spowodowanych przez Polaków, podobnie we Włoszech, zaś w Wielkiej Brytanii – 4,6 tys.

***
Notoryczne nieprzestrzeganie przepisów drogowych przez Polaków to główny powód, dla którego lawinowo rośnie liczba powodowanych przez nich wypadków i kolizji na drogach poza granicami Polski.

Bardzo głośnym echem odbił się „śmiertelny rajd”, jaki kierowcy samochodów z Polski urządzili sobie pod koniec września 2018 r. w okolicach Dolnego Kubina na Słowacji.

Wskutek czołowego zderzenia z jednym z nich zginął 57-letni Słowak. Kolizji i wypadków drogowych spowodowanych w 2018 r. za granicą przez Polaków było ponad 75 tys.! Od 2011 r. liczba takich zdarzeń wzrosła prawie dwukrotnie (wtedy było ich ok. 40 tys.).

– Ten wzrost to pochodna intensywnej migracji Polaków, nieumiejętności dostosowania się do odmiennych zasad i zachowań na zagranicznych drogach, jak i niskiej kultury prowadzenia pojazdów – wylicza Mariusz Wichtowski, prezes Polskiego Biura Ubezpieczeń Komunikacyjnych, które gromadzi i publikuje dane dotyczące zdarzeń drogowych powodowanych za granicą przez Polaków.

 – Dowodem na rosnące wśród naszych zmotoryzowanych poczucie bezkarności jest fakt, że coraz więcej z nich posuwa się do tak nieodpowiedzialnego zachowania, jak wyjeżdżanie na zagraniczne drogi bez ważnego OC – dodaje Mariusz Wichtowski.

W minionym roku przypadków spowodowania wypadku za granicą przez kierowców bez ważnego OC odnotowano 493, podczas gdy rok wcześniej – 415. A to oznacza wzrost aż o 18,8 proc! PBUK przypomina, że w takim przypadku kierujący poniesie wszelkie konsekwencje finansowe i z własnej kieszeni będzie musiał zapłacić za naprawę zniszczonego mienia, leczenie i rehabilitację poszkodowanych osób, a często nawet za ich dalsze utrzymanie.

Wzrost liczby wypadków powodowanych przez Polaków za granicą dziwi Ireneusza Dancewicza, który jest instruktorem techniki jazdy ze Szkoły Jazdy Subaru. Z obserwacji eksperta wynika, że Polacy coraz częściej stosują się do przepisów obowiązujących w innych państwach. Powodem jest nieuchronność wysokich kar, jakie mogą spaść na nich za nieprzestrzeganie przepisów na przykład na autostradach w Czechach czy w Niemczech.

Jeśli chodzi o cudzoziemców, którzy najczęściej powodują wypadki w Polsce – takie wyliczenia opublikowała porównywarka cen ubezpieczeń Ubea.pl – to są to Ukraińcy. W minionym roku spowodowali oni 596 wypadków. Daleko za nimi byli Niemcy (106), Białorusini (108) i Litwini (67 wypadków). – Liczba wypadków z udziałem Ukraińców ma na pewno duży związek z masową imigracja tych osób – mówi Paweł Kuczyński z Ubea.pl.

Polacy robią paliwo ze śmieci

Możliwość komentowania Polacy robią paliwo ze śmieci została wyłączona

Zespół Adama Hańderka to twórcy innowacyjnej polskiej technologii przetwarzania plastikowych odpadów na paliwa silnikowe. Zespół polskich badaczy współpracuje w ramach prób wdrażania swojego wynalazku z Przemysłowym Instytutem Motoryzacji. Rozpoczęły się już też rozmowy z potencjalnymi inwestorami. Wynalazek został już opatentowany.

Firma Technologie Recyklingu Adam Hańderek może przerobić plastikowe torebki na benzynę Pb95 i diesel. Z 1 kg odpadów jest w stanie wyprodukować litr paliwa. Deklaruje, że jest w stanie zaoferować ten swoją benzynę w cenie o 10 procent niższej, czyli około 4 złote. Paliwo było już badane przez Przemysłowy Instytut Motoryzacji (PIMOT) i okazało się, że to zwykły diesel lub benzyna.

Przełomowa technologia została już zaprezentowana na Międzynarodowej Wystawie Innowacji w Barcelonie, gdzie zdobyła nagrodę. Ekipa polskich badaczy pokazała pozyskiwanie olejów napędowych i benzyny z odpadów plastikowych, których nie można zrecyklingować. To pierwszy taki wynalazek na świecie.

Odkrycie to może rozwiązać palący problem śmieci na świecie. Co roku około 50 mln ton tworzyw sztucznych ląduje na wysypiskach śmieci i nie nadaje się do recyklingu.

Kierowcy w Warszawie mogli już zatankować benzynę z odpadów i sprawdzić jakość paliwa w zbiornikach swojego samochodu w ubiegłym tygodniu przez trzy dni podczas XXIV Międzynarodowych Targów Stacja Paliw 2017.